piątek, 25 października 2013

max cooper



warto o tym artyście wspomnieć przy okazji pojawienia się jego kolejnych udanych remiksów. tym razem (bo nie po raz pierwszy) wziął w swoje ręce utwory berlińskiego pianisty i kompozytora nilsa frahma. nie po raz pierwszy, gdyż wcześniej zdążył dokonać rzeczy dla mnie dość nieprawdopodobnej - zremiksował "a2" powstałe w wyniku współpracy swoich (a i moich) dwóch mistrzów, czyli ólafura arnaldsa i wyżej wspomnianego frahma. piszę o wyczynie nieprawdopodobnym, bo max cooper złapał do swoich rąk utwór totalnie słodki w swojej głębokiej i melancholijnej flegmie. z tych niespełna pięciu minut dźwiękowej struktury przypływów i odpływów stworzył coś bardzo swojego, jednocześnie nieodbiegającego od charakteru i emocji, którymi naładowany jest "a2" przez dwóch nieprzeciętnych autorów.



  


w swoim remiksie cooper dosypał do wspomnianej słodkiej melancholii szczyptę pulsującego rytmu, porozrzucał tu i ówdzie trochę sampli, a całości nadał z wyczuciem tempa. to artysta, który dobrze odnajduje się zarówno w tworzeniu abstract elektroniki, jak i techno sztosów. jedno jest pewne - czego by nie tknął, robi to ze smakiem.

tak jest i tym razem, gdyż EP-kę "juno", wydaną w 2011 roku przez nilsa frahma, potraktował z równym szacunkiem jak "a2". Narzucił tu właściwe dla siebie taneczne tempo, pożonglował synthami, pozapętlał i pociągnął obydwa utwory o minutę dłużej od oryginałów. i choć usłyszałam o nim dopiero przy okazji remiksu utworu z niewiarygodnego wydania "stare", którego dokonali arnalds i frahm, to max cooper ma na swoim koncie wiele kompozycji. oscyluje między minimal techno, ambientem i tech-house'ami. mnogość pojedynczych utworów, remiksów, reinterpretacji czy własnych projektów składa się na ponad 50 wydawnictw, pod którymi widnieje jego nazwisko. całkiem sporo jak na młody wiek 33 lat, w tym 11 za deckami.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz